Obserwowałam, jak wyciąga każdą butelkę, a potem zaczyna je otwierać. Powąchał jedną, zmarszczył nos, po czym wylał jej zawartość do zlewu. – Hej, nie rób tego!
– Nie zaczynaj, Imogen. Albo mi pomóż, albo się zamknij. – Wyrwałam mu butelkę z blatu obok mnie i otworzyłam ją. Szybko pociągnęłam spory łyk, a Tobias posłał mi gniewne spojrzenie. – Naprawdę, nie dasz rady wypić ich wszystkich.
Podałam






