„Słuchaj, przepraszam, wiem, że to, co powiedziałam, było złe. Byłam po prostu wściekła”. Mój głos brzmiał na wyprany z emocji i zmęczony.
„Gdzie jesteś?” W słuchawce rozległ się głos Theo. Nie brzmiał na złego, tylko na zmartwionego.
„Jestem... eee... jestem w parku”.
„Możesz wracać, jeśli chcesz, uspokoił się”.
„Nie, myślę, że zostanę tu trochę dłużej. Szukam czegoś”.
„Szukasz czego? Zgubiłaś co






