„Przepraszam”, mruknęłam zawstydzona. Co do cholery jest ze mną nie tak? Nie mogłam uwierzyć, że właśnie dotknęłam mojego szefa w taki sposób. Wychodząc z windy, pobiegłam do swojego biurka, próbując utrzymać dystans. Najwyraźniej nie byłam we właściwym stanie umysłu. Coś we mnie nieustannie do nich lgnęło, sprawiając, że reagowałam w sposób, w jaki normalnie bym się nie zachowała. Tobias wszedł d






