GENEVIEVE
Ciemność nie powitała mnie łagodnie, wyciągnęła mnie z nieświadomości, jakbym była jej dłużna.
Złapałam powietrze.
Zrobiłam to odruchowo. Moje płuca skurczyły się, jakby zapomniały, jak smakuje powietrze. Moje gardło — Boże — moje gardło było pustynią drzazg. Każdy oddech drapał mnie od środka niczym żyletki zanurzone w popiele. Mój język przywarł do podniebienia, suchy i spękany jak






