GENEVIEVE
Wariowałam.
Ubieranie się? Jasne. Tę część miałam opanowaną. Ale moje włosy? Prawdziwe pole bitwy. Stanęło na kucyku – prostym, schludnym, nieprzeszkadzającym. Mój makijaż był minimalistyczny, to najlepsze, co mogłam osiągnąć moimi trzęsącymi się dłońmi i przy braku nieistniejącej ekipy stylistów. Ale nic, co zrobiłam, nie wydawało się dorównywać dramatyzmowi tej sukienki. Ta sukienk






