GENEVIEVE
Wyglądałam dobrze. Czułam się dobrze. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów coś w środku podpowiadało mi, że wszystko może w końcu zacząć układać się pomyślnie.
Skierowałam się do sali mojej mamy, trzymając w rękach pojemnik z domowym jedzeniem. Wiedziałam, że miała już dość bezsmakowych, odgrzewanych szpitalnych posiłków. Zasługiwała na coś lepszego.
– Ktoś tu dobrze wygląda – powiedz






