ALISTAIR
Zegar na ścianie kpił ze mnie z każdym tyknięciem. Każda sekunda rozciągała się, będąc wiecznością między jednym uderzeniem serca a drugim. Siedziałem tam, gdzie byłem, odkąd podano jej środki uspokajające, pochylony na sztywnym szpitalnym krześle, trzymając jej kruchą dłoń w swojej, jakby była ostatnią nicią łączącą mnie z ziemią.
Minęły godziny. W pokoju było teraz zbyt cicho, a wcześ






