GENEVIEVE
Rzecz z Alistairem polegała na tym, że... nie uznawał półśrodków.
Jeśli mu na czymś zależało, to zależało mu całą jego cholerną istotą. Żadnej rozproszonej uwagi. Żadnego „sprawdzę to później”. Dostawało się pełną jego moc, w każdej godzinie każdego dnia, jakby uznał, że reszta świata może poczekać.
A teraz, jak widać, reszta świata czekała.
Ponieważ Alistair był tutaj. Zawsze tutaj.






