GENEVIEVE
Cisza nie była już tylko gęsta, była świadoma. Już nie wypełniała pokoju biernie; górowała nad nim. Słuchała. Oceniała. Każda sekunda w tym miejscu pełzła po mojej skórze jak coś żywego. Coś czekającego. Gregory stał się cichszy, ale nie spokojniejszy. Była w nim teraz nowa ostrość, rodzaj maniakalnej energii, która nie przemawiała głośnością, ale napięciem. W drganiu kącika jego ust. W






