GENEVIEVE
Kiedy świadomość wreszcie z trudem utorowała sobie do mnie drogę, napływała urywkami. Moje powieki ciążyły jak z ołowiu, głowa była ociężała, zamglona, ciężka, jakby nie należała już do mnie. Zamrugałam raz, drugi, a rozmazane kształty wokół mnie zaczęły nabierać ostrości, nie przynosząc pocieszenia ani bezpieczeństwa, lecz coś obcego.
Pierwszą rzeczą, jaką zauważyłam, był zapach. Wilg






