GENEVIEVE
Cisza zgęstniała. Nie tylko od nudy czy strachu, ale od czegoś chłodniejszego, bardziej podłego. Tego rodzaju cisza, która nie po prostu istniała.... ona czekała. Unosiła się jak cień tuż poza zasięgiem. Niosła ciężar niczym nabita broń, pełna intencji, pełna konsekwencji.
Czas mijał.
A może nie.
Czas już dawno przestał tu cokolwiek znaczyć. Ściany nie przesuwały się wraz ze słońcem.






