ALISTAIR
Domek krył się jak tajemnica na skraju pustkowia.
Ciemne drewno. Martwe liście. Cisza tak gęsta, że można się nią było udławić.
Zgasiłem silnik, wysiadłem i pozwoliłem, by zimne powietrze ugryzło mnie w skórę. Moje buty chrzęściły na żwirze, gdy podchodziłem, a każdy instynkt krzyczał, że to jest to. Że była blisko. Że wreszcie stanąłem na granicy między piekłem a zbawieniem.
Frontowe






