GENEVIEVE
Kolejne tygodnie zlały się w jedno, jak budzenie się ze snu i uświadamianie sobie, że wcale się nie skończył, lecz po prostu podążył za mną do domu.
Alistair i ja pracowaliśmy teraz ramię w ramię, jego biuro stało się moją drugą orbitą, a moje biurko było tam wyryte, jakby zawsze na mnie czekało. I Boże, świat to zauważył.
Pochylał się podczas odpraw, nie przejmując się tym, kto pa






