GENEVIEVE
Kolacja smakowała jak zwycięstwo.
Nie jedzenie — choć śmiech Rosalind niósł się ponad brzękiem sztućców, a cichy uśmieszek Cartera dowodził, że równie dobrze bawił się, obserwując wcześniejszy upadek zarządu. Nie, to, czym się delektowałam, to elektryczność iskrząca między mną a Alistairem przez cały wieczór.
Za każdym razem, gdy spoglądałam na Rosalind, jej oczy błyszczały, jakby






