GENEVIEVE
Obudziła mnie cisza.
Nie sterylna, bielona cisza, jaką można znaleźć w szpitalach czy pokojach hotelowych. Ta była intymna. Mrożąca krew w żyłach. Zbyt celowa. Rodzaj ciszy, która wydaje się zaprojektowana. Jakby sam pokój wstrzymywał oddech.
Nie było Gregory'ego.
Krzesło, na którym wcześniej siedział, było teraz puste, poduszka wciąż lekko wgnieciona, a powietrze wciąż przesycone re






