Żołądek podszedł mi do gardła i nie potrafiłam w pełni pojąć tego, co Linda właśnie powiedziała. "Dom babci płonie." Wypowiedzenie tego na głos sprawiło, że nie dało się już tego zignorować.
"Zauważyłem, kochanie. Czego potrzebujesz?"
Przygryzłam wargę i spojrzałam na niego w górę.
"Kim?"
"Chyba będziesz musiał poprowadzić" – wyszeptałam. "Musimy tam jechać."
Uśmiechnął się. "Jestem ca






