languageJęzyk

Rozdział 6

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

  Danielle

  Zmarszczyłam brwi, podniosłam się i podeszłam do drzwi, wyglądając przez wizjer. Rozłączyłam się z westchnieniem i otworzyłam. "Co ty tu robisz?"

  Oczy Austina omiotły całe moje ciało, po czym uśmiechnął się i wsunął dłoń na moją szyję. Popychając mnie w głąb pokoju, kopnięciem zatrzasnął drzwi i pochylił się, by zakryć moje usta swoimi. Gładził miejsce, w którym bił mój puls, podczas gdy jego drugie ramię ciasno oplotło moją talię, przyciskając mnie mocno do siebie. Jego język naparł na moje wargi, a ja otworzyłam się dla niego; serce biło mi jak szalone, kolana miałam miękkie i jedyne, co mogłam zrobić, to chwycić się jego kurtki i trzymać się mocno podczas tej jazdy.

  Powrót do rzeczywistości zajął mi minutę, a ku mojemu absolutnemu przerażeniu przypomniałam sobie, co miałam na sobie. Ciemnoniebieska koszulka z wszytym stanikiem, który w żaden sposób nie podtrzymywał moich zbyt dużych piersi, zniszczone, kraciaste spodnie od piżamy, włosy zebrane w niechlujny kok na czubku głowy i ani grama makijażu. Nie umyłam zębów, prawdopodobnie miałam okropny winny oddech, a oto stałam tu, całując najgorętszego faceta na planecie, którego poznałam niecałe trzy godziny temu.

  Odepchnęłam go za klatkę piersiową. Wiecie, tę, która pod moimi palcami przypominała granit? Ani drgnął, więc popchnęłam go znowu.

  "Jeszcze nie skończyłem, mała" – powiedział, uśmiechając się wprost w moje wargi.

  "Ale powinieneś" – wyszeptałam, przyznaję, dość bez przekonania.

  Jego dłoń zsunęła się na mój policzek, gdy odchylił się i zmarszczył brwi. "Nie czułem, żebym musiał przestać, skarbie."

  Oblizałam wargi i skinęłam głową. "A jednak powinieneś."

  Austin cofnął się z uśmiechem.

  Skrzyżowałam ramiona na piersiach, próbując ukryć efekt, jaki wywarł na moim ciele. "Co ty tu robisz?"

  Wzruszył ramionami, a jego wzrok omiótł moje mieszkanie. "Niezłe miejsce."

  "Dziękuję."

  "Mieszkałaś tu, kiedy ten dupek ukradł twoje pieniądze?"

  Potrząsnęłam głową. "Nie. Musiałam się wyprowadzić z poprzedniego mieszkania. To miejsce jest o wiele tańsze."

  "I nie chcesz mieszkać w domu rodzinnym?"

  "Nie" – powiedziałam. "Nie biegnę do rodziców z powodu tego, że popełniłam błąd w ocenie sytuacji. Wychowali mnie na niezależną osobę, a bycie dorosłą oznacza, że życie czasem jest do bani. Robią, co mogą, za co jestem bardzo wdzięczna, ale muszę to rozwiązać sama."

  "Jak udało ci się zdobyć to mieszkanie?"

  "Znam właściciela."

  Jego oczy wróciły do mnie. "To znaczy?"

  Westchnęłam. "To znaczy, że wie, iż stać mnie na czynsz, więc zrezygnował ze sprawdzania mojej zdolności kredytowej."

  Austin spochmurniał. "Powiedz mi, jak się nazywa."

  "Zarządca?"

  Zrobił krok w moją stronę. "Nie."

  Przewróciłam oczami i spróbowałam zwiększyć dystans między nami. Moje plecy uderzyły w ścianę mojego maleńkiego przedpokoju. "Nie powiem ci, jak Steven ma na nazwisko, Austin."

  Delikatnie chwycił mnie za ramię i pociągnął z powrotem ku sobie. "Nie wyjdę stąd, dopóki tego nie zrobisz."

  Uśmiechnęłam się półgębkiem. "Więc mam nadzieję, że lubisz spać na kanapie."

  Austin znów posłał mi swój uśmiech zdejmujący majtki. "Twoje łóżko w zupełności wystarczy."

  "Nie będziesz spał w moim łóżku, Austin."

  Zaśmiał się. "Zobaczymy."

  "Co ty tu robisz?" – zapytałam ponownie, próbując zignorować jego kciuk gładzący puls na moim nadgarstku.

  "Nie mam kurwa pojęcia."

  "Widzę, że wróciliśmy do bycia nieuprzejmym."

  Roześmiał się. "Cholera, zabawna jesteś."

  "Nie próbowałam być zabawna."

  "Wiem, mała."

  Nie mogłam powstrzymać drżenia. "Nie nazywaj mnie »małą«."

  "Lubisz to."

  "To nie znaczy, że powinieneś to robić" – rzuciłam wyzwanie. "Jesteś wspaniały, wiesz, że jesteś wspaniały, ale fakt pozostaje faktem, nie znam cię i tak naprawdę nie wiem, dlaczego tu jesteś."

  Jego uśmiech się poszerzył. "Jestem wspaniały, co?"

  "Najwyraźniej to był zły dobór słów."

  "Więc przestańmy gadać." Pochylił się i znów mnie pocałował, a ja nie mogłam nic na to poradzić. Nie zrozumcie mnie źle, mogłabym, gdybym chciała, ale powiedzmy sobie szczerze, nigdy w życiu nie byłam tak całowana, a co dopiero obdarzona takim spojrzeniem, jakim on mnie obdarzał. Nie był kimś, o kim pomyślałabym, że uzna mnie za atrakcyjną. O wiele bliżej było mi do szkolnej bibliotekarki niż laski motocyklisty i zazwyczaj wzbudzałam zainteresowanie wyłącznie u kujonów.

  "Jak ma na nazwisko?" – zapytał, gdy przerwał pocałunek.

  "Mills" – odpowiedziałam, mając wciąż zamknięte oczy i wciąż ciężko oddychając. "Szlag!" – warknęłam, kiedy odzyskałam zmysły i spojrzałam na niego. Znów się szczerzył. "Znaczy się, Millson" – zaimprowizowałam.

  "Niezła próba." Pogładził mnie po policzku. "Do zobaczenia wkrótce."

  "Tak?"

  Skinął głową. "Dobranoc, mała."

  Pocałował mnie jeszcze raz, a potem wyszedł za drzwi, zostawiając mnie zszokowaną obok wejścia. Zamknęłam drzwi, przekręciłam zamek i po drodze do kuchni chwyciłam swoje wino. Po wylaniu zawartości kieliszka, zadzwoniłam do Kim.

  "Hej, mała."

  "O mój Boże."

  "Co?" – zapytała.

  "Nigdy nie zgadniesz, co się właśnie wydarzyło." Zdałam jej relację z całego mojego wieczoru, łącznie ze szczegółami dotyczącymi Austina „Bookera” Carvera.

  "Po prostu się pojawił, a potem zaserwował ci powalający pocałunek?"

  Pokiwałam głową, zdając sobie sprawę, że mnie nie widzi. "Tak. Dwa" – powiedziałam... cóż, wyszeptałam z dyszącym pożądaniem byłoby prawdopodobnie lepszym określeniem. "Może trzy."

  "I jest facetem z gangu motocyklowego?"

  "Tak." Boże, znowu dyszące pożądanie. Traciłam zmysły.

  "Och, kochanie, masz przewalone."

  "Szlag? Naprawdę?" – zapytałam.

  "Po co mu było nazwisko Steve'a?"

  "Nie mam pojęcia, Kimmie. Ale wydawał się wkurzony. Co jest dziwne, bo nie zna Steve'a... ani mnie."

  Kim mruknęła, ale nie powiedziała nic więcej.

  "Co?" – zażądałam.

  "Myślę, że masz faceta, który postanowił cię zawłaszczyć."

  "Co?" – zapytałam. "Co to znaczy?"

  "Myślę, że powinnaś poprosić Elliota, żeby sprawdził tego gościa."

  "Kim! Przestań mówić zagadkami." Wepchnęłam kieliszek po winie do zmywarki i trzasnęłam drzwiczkami nieco mocniej, niż powinnam. "Wiesz, że nie jestem dobra w te klocki."

  "Po prostu niech twój brat go prześwietli, Dani. A potem zobaczysz, co dalej."

  "Dlaczego muszę w to mieszać Elliota?"

  "Zechcesz w końcu posłuchać swojej najlepszej przyjaciółki i uwierzyć, że ma na względzie twoje dobro?" – zapytała Kim. "Byłaś w życiu tylko z jednym facetem, a on cię po cichu okradł, więc jesteś jednocześnie naiwna i płochliwa w obliczu gorących facetów."

  "Nie jestem dzieckiem, Kim" – zauważyłam.

  "Nie mówię, że jesteś, Dani. Ale jesteś słodka i dostrzegasz dobro w każdym. Nawet Steve'owi przez większość czasu dajesz kredyt zaufania."

  "Wcale nie."

  "Wcale że tak" – argumentowała. "To twój jedyny nałóg."

  Prychnęłam. "Ssij, Kimmie."

  "Oooh, gdybym tylko mogła."

  "Ty i ta twoja fiksacja na punkcie seksu oralnego."

  "Hej, lubię fellatio" – powiedziała.

  Jęknęłam. "Kim—"

  "Cóż, zdaje się, że masz coś przeciwko temu, że uwielbiam robić loda—"

  "Och, obrzydliwe. Kimmie, błagam!"

  "Po prostu porozmawiaj z bratem."

  "Nie." Podeszłam do sypialni i nastawiłam budzik. "Ten człowiek nie jest mną zainteresowany. Pewnie tylko sprawdza, czy uda mu się zaciągnąć mnie do łóżka. Ale jestem dla niego zbyt mądra. Porozmawiam z tatą o kosztach naprawy i zobaczymy. Pewnie już nigdy go nie zobaczę."

  "W porządku, Pani Nieświadoma. Zobaczymy."

  "Tak, zobaczymy. Kocham cię, ale muszę iść spać. Jutro mam milion rzeczy do zrobienia i już dawno powinnam leżeć w łóżku."

  Kim się roześmiała. "W porządku, droga, słodka, niewinna przyjaciółko. Ja ciebie też kocham."

  "Dobranoc."

  "Dobranoc" – powiedziała Kim i rozłączyła się.

  Umyłam zębny, weszłam do łóżka i zamknęłam oczy, ale wszystko, co widziałam, to twarz Austina przede mną, uśmiechającego się i pochylającego do pocałunku. Przewróciłam się na drugi bok i spróbowałam ponownie, ale tym razem głowa Austina spoczywała na poduszce obok mnie.

  "Szlag." Opadłam na plecy i przeciągnęłam dłońmi po twarzy. Zerkając na zegarek, zobaczyłam wpół do dwunastej i jęknęłam. Sześć godzin. Jeśli usnę w tej chwili, prześpię sześć godzin.

  Spojrzałam na zegarek ponownie o północy i trwało to tak długo, aż w końcu usnęłam około drugiej. Zanim zadzwonił budzik, byłam pewna, że udało mi się zaledwie zaliczyć dwudziestominutową drzemkę energetyczną, więc wcisnęłam drzemkę. Problem polegał na tym, że drzemałam aż do szóstej rano, co oznaczało, że wciąż biegałam w pośpiechu po mieszkaniu, kiedy mój brat przyjechał mnie odebrać. Na moje szczęście nie wypytywał, dlaczego byłam taka zmęczona. Kiedy powiedziałam mu, o której ma po mnie podjechać, wysadził mnie pod szkołą i pojechał w swoją stronę. Chwała Bogu za drobne przysługi.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 6: Rozdział 6 - Motocyklista i grzeczna dziewczyna | StoriesNook