Danielle
Kiedy światło zmieniło się na zielone, skręcił w boczną ulicę i pojechał bliżej wody. Nie mogliśmy odjechać zbyt daleko, ale wystarczyło to, by odrobinę przyspieszyć, zanim zatrzymał się w niewielkim punkcie widokowym. Zjechał z drogi, zaparkował motocykl i opuścił nóżkę, po czym wyłączył silnik. Odwrócił się, żeby się do mnie uśmiechnąć. – Wszystko gra?
Skinęłam głową. – Myślę, że






