Lily
ZROBIŁAM SKŁON nad wiadrem i rzygałam już po raz enty, jęcząc z bólu żołądka, kiedy opadłam z powrotem na szpitalne łóżko. To był trzeci z pięciu dni mojego cyklu chemioterapii, i było to do dupy. Tata był na Kościele; nie miałam pojęcia, jak udaje mu się to wszystko zataić przed swoimi "braćmi", ale obiecał mi, że nie piśnie ani słówka. A kiedy tata coś obiecał, to dotrzymywał słowa.
P






