Tessa
Otarłam kroplę potu z czoła, gdy słońce zniżyło się nad horyzontem, rzucając złote promienie na podłogę sali balowej. Ćwiczyliśmy od wielu godzin, a piórko wciąż opadało na ziemię niczym drwiący ptaszek.
– Jeszcze raz – nakazała ostro Rosina, niecierpliwie stukając stopą.
Westchnęłam, podnosząc piórko po raz kolejny. – To niemożliwe – mruknęłam pod nosem.
Gideon uniósł brew. – Już się poddaj






