Tessa
Nawet gdy wróciliśmy później do hotelowego pokoju, wciąż czułam krążącą we mnie adrenalinę. Wygrałam. W jakiś sposób wygrałam z Vivienne na oczach tłumu gapiów. Ta myśl pozostawiała dziwny, słodko-gorzki posmak. Choć, jeśli miałam być szczera, był on głównie słodki.
Drzwi kliknęły za nami, a ciszę przerwał głos Gideona.
– Dobra robota – powiedział, poluzowując krawat. – Kompletnie ograłaś Vi






