Tessa
Drzwi do gabinetu Gideona otworzyły się z cichym skrzypnięciem, a ja weszłam do środka, przyciskając notatnik do piersi. Siedział przy biurku, marynarkę miał przewieszoną przez oparcie krzesła, a rękawy śnieżnobiałej koszuli podwinięte do łokci. Podniósł wzrok, gdy weszłam, a jego surowe spojrzenie złagodniało o ułamek stopnia, gdy spoczęło na mnie.
– Tessa – powiedział, odchylając się lekko






