Tessa
Mira wyglądała jak zwierzę w blasku reflektorów, wodząc wzrokiem od mnie do Gretel. Trzymała książkę tak mocno przyciśniętą do piersi, że myślałam, iż zaraz przełamie twardą okładkę na pół.
– Co... o co chodzi? – wykrztusiła w końcu, a na jej ustach pojawił się nieprzekonujący uśmiech. Potrząsnęła głową, przez co kilka pasm krótkich, brązowych włosów opadło jej na oczy. – Nic się nie dzieje.






