Blair wpatrywała się w niego szeroko otwartymi oczami. Nie było mowy, żeby mogła teraz odebrać telefon. Jej umysł był papką i nie była pewna, czy zdoła sklecić choćby dwa słowa.
Roman posłał jej kolejny ironiczny uśmieszek i sięgnął przez biurko, by podnieść słuchawkę. "Roman". To jedno słowo zabrzmiało zupełnie normalnie, gdy oparł telefon między głową a ramieniem. Patrzyła, jak radzi sobie z zuż






