languageJęzyk

Rozdział piąty

Autor: Aeliana Moreau 20 mar 2026

Jej serce waliło w piersi. Jeden jedyny pocałunek wystarczył, by uświadomić jej, że z jej związkiem musiało być coś nie tak. To Dan od początku był problemem. Nawet nie kochała Romana. Uważała go za zbyt aroganckiego. Ale to, co czuła po samym jego pocałunku, było silniejsze niż to, co czuła po zaawansowanych pieszczotach i dotyku Dana. Blair odsunęła się, by na niego spojrzeć.

Jej szef uniósł brew. Jego wyraz twarzy... Blair próbowała to jakoś nazwać. "Blair, czy wszystko w porządku?" Jego głos był spokojny, ale w jego oczach błysnęło coś jeszcze... coś, co sprawiło, że poczuła skurcz w żołądku. Czy to było rozbawienie? Głód? Nie była pewna, ale nie obchodziło jej to. Nie w tej chwili. Jej umysł wirował od jej własnych emocji. Czuła gorąco między udami i to, jak mokra stała się po zaledwie jednym pocałunku.

Blair nie była pewna, czy powinna się wstydzić. Była z Danem i tylko z Danem. Teraz nakręcała się i robiło się jej gorąco przy swoim szefie.

Nachyliła się bliżej. Wciąż trzymała jego krawat, a jej uścisk się zacieśniał. "Ja... ja... muszę wiedzieć", szepnęła, a jej głos lekko drżał. "Czy... czy to jest normalne."

Jego usta wygięły się w półuśmieszku, a on przechylił głowę, obserwując ją swoimi przenikliwymi szarymi oczami. "Normalne do czego?" zapytał cicho, a jego ton był niemal drażniący. Wyciągnął rękę, by przejechać palcami po jej twarzy. Jego oczy śledziły ten ruch.

Blair przygryzła wargę, a jej myśli pędziły. Jak mogła to wytłumaczyć? Nie mogła tak po prostu wyrzucić z siebie, że nigdy wcześniej się tak nie czuła... widząc swojego narzeczonego pieprzącego kogoś innego... nawet jej o tym opowiedział. W tej chwili nawet nie czuła zazdrości ani przesadnego złamania serca. Była zła, wściekła i zszokowana, że nie wyłapała tego romansu.

Nie, nie mogła tego powiedzieć, ale nie chciała wyjść na... Kogo? Kogoś, przez kogo zabrzmiałaby jak kompletna wariatka lub płytka osoba. Musiała sprawdzić, czy coś jest z nią nie tak. Musiała czuć się pożądana.

"Ja... nie wiem, jak to opisać", przyznała, a jej głos był zaledwie szeptem. "Ale musisz mi pokazać."

Spojrzenie w jego oczach było tak gorące, że czuła, jak jej ciało płonie od tego żaru, a on uniósł rękę, delikatnie odrywając jej palce od swojego krawata. Ale zamiast się odsunąć, splótł swoje palce z jej palcami, trzymając je mocno.

"Pokazać ci co, Blair?" zapytał głosem niskim i gładkim jak jedwab. Przyprawiło to jej ramiona o gęsią skórkę.

Przełknęła z trudem ślinę, a oddech uwiązł jej w gardle. Każdy nerw w jej ciele płonął, puls przyspieszył, gdy wpatrywała się w jego oczy. "Wszystko", powiedziała w końcu mocnym głosem, mimo drżenia rąk. "Muszę wiedzieć, czy jestem normalna. Czy... czy czuję tak, jak powinnam."

Przyglądał się jej przez dłuższą chwilę, a jego kciuk lekko muskał wierzch jej dłoni.

"Blair, nie jestem pewien, czy to dobry pomysł. Piłaś. Jutro możesz tego żałować, a przy ilości, którą wypiłaś... Może się wydawać, że cię wykorzystałem."

Blair chciała wiedzieć, a Roman był doświadczonym kochankiem. Wstała z kanapy i podeszła do jego biurka z walącym w klatce piersiowej sercem, co rezonowało z tym samym pulsowaniem jej wnętrza. Wzięła jego złote pióro i notatnik z biurka. Szybko zapisała oświadczenie, po czym złożyła pod nim podpis, a potem wróciła tam, gdzie był on, stając przed nim między jego nogami. Spojrzała na niego z góry, podając mu notatnik.

W milczeniu odebrał od niej notes, nie spuszczając wzroku z jej twarzy. Odwrócił notatnik. Obserwował ją uważnym spojrzeniem, po czym spuścił wzrok. Przeczytał na głos to, co nagryzmoliła. "Ja, Blair Warner, będąc w pełni władz umysłowych, wyrażam zgodę, aby Roman Kingston pieprzył mnie, Blair Warner, w jakikolwiek sposób zechce. Podpisano Blair Warner. Przynajmniej wiesz, jaki dziś dzień."

Roman upuścił notatnik obok siebie na kanapę, po czym znów uniósł na nią wzrok. "W jakikolwiek sposób zechcę, Blair. Możesz tu grać w bardzo niebezpieczną grę." Roman opadł z powrotem na oparcie kanapy, kładąc dłonie na kolanach. Zobaczyła, jak jego palce zaciskają się i bieleją, jakby powstrzymywał się przed sięgnięciem po nią. Sam jego widok i pogłębiający się dźwięk jego głosu tylko wzmagały jej potrzebę. Wysyłając dreszcze w dół jej kręgosłupa. Blair zacisnęła uda. Miała ochotę jęczeć.

"Jesteś tego pewna, Blair?" zapytał cichym, ale poważnym głosem. "Jak już zaczniemy, nie będzie powrotu."

Zawahała się przez chwilę, a w jej głowie kłębiły się wątpliwości. Co ona robiła? To było szaleństwo. Zamierzała rzucić się na swojego szefa, mężczyznę, który zawsze był profesjonalny, zawsze trzymał dystans. A jednak... było coś w tym, co sprawiał, że czuła... nawet w tym szaleństwie.

"Jestem pewna", powiedziała w końcu, a jej głos był pewny mimo drżenia w klatce piersiowej.

Skinął głową, jego wyraz twarzy spochmurniał, po czym uniósł dłoń, by jej dotknąć: "Uklęknij przede mną." Nie dając jej czasu na zadawanie pytań, poprowadził ją na podłogę.

Pochylił się, włożył dłonie za jej głowę i zdjął wsuwki oraz opaskę z jej włosów. Przeczesał palcami jej długie, sięgające pośladków blond pasma. "Kurwa, wiedziałem, że masz długie włosy, ale to czysty mokry sen." Blair nigdy nie nosiła rozpuszczonych włosów w pracy. Bawił się jej włosami jeszcze przez chwilę, po czym rozłożył je na jej ramionach. "Zdejmij żakiet."

Blair przygryzła wargę. Pod żakietem miała tylko koszulkę, która miała wbudowany stanik, więc nie nosiła biustonosza.

"Blair, w jakikolwiek sposób zechcę, pamiętasz? Zrób to." W jego głosie dało się słyszeć pomruk, który robił z jej wnętrznościami coś niesamowitego.

Blair rozpięła dwa guziki swojego lekkiego żakietu, zsuwając go z ramion, ściągając z rąk, a następnie całkowicie zdejmując. Upuściła go za siebie, kompletnie się tym nie przejmując.

Wciągnął głośno powietrze, kiedy zobaczył, że jej sutki były twarde i odznaczały się przez cienki materiał koszulki. Unosząc dłoń z kolana, potarł palcem jeden ze stwardniałych sutków. "Śliczne. Czy zawsze przychodzisz do biura bez stanika?"

Blair pokręciła głową. Odpowiadając drżącym, przerywanym głosem. "Nie, tylko wtedy, gdy latamy samolotem." Bo chciała, żeby było jej wygodnie. Zawsze upewniała się, że nie rzuca się w oczy fakt, iż nie ma na sobie stanika. Blair jęknęła, kiedy Roman użył kciuka i uszczypnął jej sutek. Sprawiając, że zamknęła oczy.

"Mów mi, co czujesz", poinstruował, a jego głos był niski i władczy. "Bądź szczera."

Blair otworzyła oczy, napotykając jego spojrzenie. Dan nigdy nie należał do gaduł w łóżku, a ona nawet o tym nie myślała. Ale Dan mówił Laurze sprośne rzeczy. Może to dodawało warstwę ekscytacji, której jej brakowało.

"Jest... jest gorąco", przyznała, a jej głos był zaledwie szeptem. "I mrowi. Jakby całe moje ciało żyło... prawie płonęło, a moja skóra wydaje się zbyt ciasna."

Uśmiechnął się blado, jego kciuk lekko muskał wypukłość jej piersi. "Dobrze", powiedział po prostu. "To dobrze, Blair. Teraz powiedz mi, że zrobisz wszystko, co ci każę."

Zamrugała, a jej umysł na moment opustoszał. Czy ona tego chciała? Wiedziała tylko, że potrzebuje od niego czegoś więcej niż tylko dotykania jej piersi.

"Ja... ja tak", powiedziała drżącym głosem. Nie będąc w stu procentach pewną, w co się pakuje.

Skinął głową. Bez słowa pochylił się, składając delikatny pocałunek na jej ustach. Na początku był delikatny, ledwo wyczuwalne otarcie skóry o skórę, ale szybko się pogłębił, a jego język wślizgnął się między jej wargi, by zbadać jej usta.

Dłonie Blair powędrowały na jego ramiona, chwytając go mocno, gdy poddała się pocałunkowi. Jego smak był odurzający, bardzo ciepły i męski, co sprawiało, że robiło jej się jeszcze goręcej. Gdyby nie klęczała na podłodze, z pewnością by na nią opadła. Jęknęła cicho, a jej ciało stopiło się z jego ciałem, gdy pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny, coraz bardziej wymagający.

"Pięknie", mruknął w jej usta, chwytając obiema dłońmi jej piersi i ugniatając je delikatnie przez koszulkę.

Blair sapnęła, odchylając głowę do tyłu, gdy przeszyła ją fala przyjemności. Jego dotyk był znakomity, każdy ruch jego kciuków po jej sutkach wysyłał fale gorąca kaskadami przez jej ciało.

"Więcej", błagała głosem ochrypłym z pożądania. "Proszę."

Odsunął się. Blair przekręciła głowę, by napotkać jego spojrzenie.

Roman oparł ramiona o kanapę, zsunął się kilka centymetrów w dół, rozchylając szerzej nogi, przez co znalazła się jeszcze bardziej uwięziona w klatce jego ud. Przyglądał się jej przez chwilę, po czym powiedział: "A teraz bądź grzeczną dziewczynką i rozepnij mi spodnie."

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 5: Rozdział piąty - Obsesja szefa | StoriesNook