Blair zamrugała, wyraźnie zaskoczona. Nigdy to ona nie rozbierała Dana, kiedy z nim była; to on zawsze przejmował inicjatywę w ich życiu seksualnym. Ich zbliżenia były zazwyczaj z góry zaplanowane, odbywały się raz lub dwa razy w tygodniu, kiedy oboje leżeli już w łóżku. Co więcej, nigdy nie była na górze.
"Blair, zrób teraz to, co mówię." W głosie Romana pojawiła się nuta, której nigdy wcześniej nie słyszała. Musiała przygryźć wargę, żeby powstrzymać jęk.
Blair wzięła głęboki oddech, po czym wyprostowała się na kolanach i sięgnęła do klamry jego paska. Jej dłonie drżały, gdy ostrożnie wysuwała pasek z klamry. Roman położył swoje dłonie na jej dłoniach. Blair uniosła wzrok na jego twarz, z lekko rozchylonymi wargami i urywanym oddechem.
"Blair, to twoja ostatnia szansa, żeby zmienić zdanie. Bo kiedy już rozepniesz ten pasek, nie będzie odwrotu." Roman cofnął dłonie, przesuwając ramiona wzdłuż oparcia kanapy. "Więc dobrze się zastanów, zanim zrobisz kolejny krok."
Blair oblizała wargi. Roman śledził ten ruch, jego szczęka się zacisnęła, żyła na czole zaczęła pulsować, a ona zobaczyła, jak jego palce wbijają się w oparcie kanapy. Zaskoczyło ją, że pragnął jej aż tak bardzo, że musiał powstrzymywać się przed porwaniem jej w ramiona. Ta kontrola, którą nad sobą sprawował – nie tylko teraz, ale przez cały czas – czasem doprowadzała ją do szału.
Spojrzała z powrotem na swoje dłonie spoczywające na jego klamrze. Chciała tego doświadczyć. Zatem, bez słowa, Blair zabrała się za jego pasek. Kiedy był już odpięty, uporała się z guzikiem, a potem przeszła prosto do rozporka. Dźwięk rozsuwanego suwaka wydał się jej uszom niezwykle głośny.
"Blair, zamknij drzwi. To trochę potrwa, a nie chcę, żeby ktoś wszedł i zobaczył cię nagą" – rozkazał Roman, gdy skończyła.
Blair zachłysnęła się powietrzem. Nawet nie pomyślała o tym, gdzie się znajdują i że w każdej chwili ktoś może wejść. Szybko podniosła się na drżących nogach i przeszła przez pokój do drzwi, po czym zamknęła biuro na klucz.
Odwracając się, oparła się plecami o drzwi, żeby na niego spojrzeć. Był w tej samej pozycji, w której go zostawiła. Jego wzrok był w nią wpatrzony. Jej oczy powędrowały w dół, na jego rozpięte spodnie. Pulsowanie między jej udami było niemal nie do zniesienia. Ścisnęła nogi, próbując powstrzymać to pragnienie.
Jego oczy zwęziły się, gdy ją obserwował. "Zostań tam, gdzie jesteś i rozchyl nogi."
"Słucham?" Nie była pewna, dlaczego chciał, żeby tam została. Czyżby zmienił zdanie?
"Nie zadawaj pytań, po prostu to zrób" – powiedział jej Roman.
Blair posłusznie rozchyliła uda, rozstawiając stopy na szerokość ramion.
"Dotykaj się. Podnieś spódnicę do talii, zsuń majtki i zacznij się dotykać. Chcę na to patrzeć" – poinstruował ją Roman.
Czy próbował sprawdzić, jak daleko może się posunąć? Sama ta myśl... Nigdy wcześniej sama się nie dotykała, a co dopiero w czyjejś obecności. To nie było zwykłe uniesienie spódnicy i automatyczny dotyk. To było uwodzenie. Wymagało to finezji, której nawet nie była pewna, czy posiada. Jednego była pewna – teraz się nie wycofa.
Pochylając się do przodu, Blair położyła dłonie na nogach tuż poniżej krawędzi spódnicy. Ani na chwilę nie odrywała wzroku od Romana. Wiedziała, że gdyby nie wypita szkocka, nie byłaby w stanie tego zrobić.
Prostując się, przesunęła dłońmi w górę ud, pociągając za sobą spódnicę. Aż jej palce wsunęły się na majtki. Zahaczając kciuki o gumkę koronkowych majtek, zsunęła je przez biodra. Rozchylone nogi sprawiły, że majtki zatrzymały się w połowie ud. Uznając, że to nie powinien być problem, złączyła nogi, żeby opadły na podłogę. Po czym uniosła jedną stopę, uwalniając się, aby znów móc rozchylić nogi.
Roman obserwował ją w milczeniu. Nie była pewna, czy sprawia mu to przyjemność. Ale Blair wiedziała, że gdyby nie był zadowolony, na pewno by o tym powiedział. Wzięła głęboki oddech, żeby przygotować się na to, co miało nadejść.
"Blair, czekam. Wiesz, że nie lubię czekać" – powiedział Roman. Jego głos był jak ciepły koc otulający jej skórę, rozgrzewający ją.
Blair wstrzymała oddech, z gracją manewrując prawą dłonią; delikatnie wsunęła palce między nogi, ostrożnie rozchylając dolne wargi.
"Dobra dziewczynka. A teraz wyobraź sobie, że to ja cię dotykam."
Blair zachłysnęła się powietrzem na te słowa. Ponieważ sama myśl o tym, że to on tak ją dotyka, sprawiła, że jej ciśnienie krwi gwałtownie skoczyło. Czuła, jak bardzo jest mokra. Gładząc wejście do pochwy, Blair zebrała wilgoć, po czym użyła dwóch palców, by uścisnąć łechtaczkę i pociągać ją, aż guzeczek stał się twardy i nabrzmiały. Tak wrażliwy na dotyk.
Blair zamknęła oczy, pozwalając, by jej głowa opadła na drzwi. Kto by pomyślał, że bycie obserwowaną podczas masturbacji może być tak podniecające. A jednak było. Nigdy wcześniej nie czuła się tak rozpalona. Blair jęknęła, czując, jak pulsowanie przybiera na sile.
Wkrótce to już nie wystarczało; potrzebowała czegoś więcej. Potrzebowała jego. Skoro nie mogła mieć tego teraz, musiała zadowolić się najlepszą alternatywą. Zanurzyła więc dwa palce głęboko w sobie, wsuwając je i wysuwając. Wyobrażała sobie, że to kutas Romana. Z głośnym jękiem zacisnęła wolną dłoń na klamce.
"Blair, nie pozwól sobie dość." Roman coś mówił, ale była tak skupiona na fantazji, że ledwo go słyszała.
"Kurwa, Blair, przestań. Natychmiast." Żądanie było tak stanowcze, że słowa w końcu dotarły do jej świadomości. Blair przestała. Krzyknęła jeszcze tylko raz, gdy jej ścianki zapulsowały wokół jej palców.
Otworzyła oczy, potrzebując chwili, by dojść do siebie. Kiedy to zrobiła, jej oczy rozszerzyły się na jego widok. Siedział w tym samym miejscu na kanapie, ale trzymał swojego kutasa w dłoni, poruszając nią w górę i w dół. Jego rozmiar zszokował Blair. Nie zdawała sobie sprawy, że mogą być aż tak duże.
"Chodź tu."
Jak w letargu, wysunęła palce ze swojego wnętrza, po czym wyplątała się z majtek, zostawiając je pod drzwiami, i podeszła do niego. Jej spódnica opadła, zakrywając intymne części ciała. Blair stanęła między jego uniesionymi kolanami, blisko, ale nie dotykając go, nie odrywając od niego wzroku.
Biorąc jej prawą dłoń w swoją, przyciągnął ją do ust i zassał dwa palce, którymi przed chwilą sprawiała sobie przyjemność. Roman jęknął, czując jej smak. To wystarczyło, by niemal ugięły się pod nią kolana. Wypuścił ją dopiero, gdy dokładnie je oblizał. Do tego czasu była gotowa wręcz spłonąć z pożądania.
"Znowu padnij na kolana" – powiedział, a jego spojrzenie było niezwykle intensywne. Sięgnął w górę, chwytając jej drugą dłoń. Pomógł jej przyjąć pozycję. Kiedy znalazła się tam, gdzie chciał.
"A teraz, maleńka, będziesz ssać mojego kutasa."
Spojrzała na jego ogromnego członka, po czym przeniosła wzrok na jego oczy. "Ale...?" Zamierzała zapytać, jak to w ogóle się zmieści.
Uśmiechnął się do niej. "Blair, w jakikolwiek sposób zechcę, pamiętasz? Będziesz ssać mojego kutasa. Jeśli będziesz w tym naprawdę dobra, to potem wyrucham cię tak ostro."






