Król Teodor już siedział, gdy dotarli do prywatnej jadalni, ze stertą dokumentów otwartych obok filiżanki z kawą. Spojrzał w górę, gdy weszli, a na jego twarzy wykwitł ciepły uśmiech.
"Ach, tu jesteście!" wykrzyknął, podnosząc się z miejsca. "Zaczynałem już myśleć, że wcale się nie pojawicie."
Amelia poczuła, jak gorąc napływa na jej policzki, zastanawiając się, czy teść był w stanie jakoś wyczyta






