Keira wpatrywała się w okno samolotu, obserwując, jak panorama Nowego Jorku wyłania się zza chmur. Po tygodniach spędzonych w pałacu we Wystovii, znajome drapacze chmur wydawały się jednocześnie przyjazne i obce, jak powrót do ulubionej książki z dzieciństwa, z której już się wyrosło.
– Prawie w domu – powiedział Alexei, nakrywając jej dłoń swoją na podłokietniku.
– Prawie – zgodziła się, odwracaj






