Słońce już zaszło, gdy Amelia i Niko wsiedli do helikoptera czekającego, by zabrać ich z powrotem do pałacu. Ich dwa tygodnie w górskiej posiadłości minęły w błogiej mgle kochania się, cichych spacerów po alpejskich łąkach i kolacji przy świecach rozpalanych w kominku. Wypracowali sobie wygodną rutynę, śpiąc do późna, popołudniami eksplorując tereny i spędzając wieczory splątani w swoich ramionach






