~ KATALEYA ~
– Trzymaj się ode mnie z daleka!
– D-dlaczego? – Powietrze uchodzi z moich płuc w zrywanym westchnieniu.
– Nienawidzę cię! Nienawidzę faktu, że cię w ogóle poznałem!
Poczucie winy mnie rozdziera, podczas gdy łzy pieką moje oczy, zamazując mi wzrok, aż ledwie mogę dostrzec jego przystojną twarz, wykrzywioną w bezlitosnej furii.
– Kosztowałaś mnie całą moją przyszłość!
Zaciskam dłonie na uszach, próbując zagłuszyć ostre okrzyki gniewu, ale jego udręczony głos wciąż przenika do mojego umysłu.
– Powinienem był zostawić cię na śmierć!
Moje płuca przestają pracować, a powietrze w nich szybko staje się stęchłe. Jak mógł powiedzieć coś takiego?
Przepraszam…
Boli, boli, boli.
– To twoja wina, że wszystko poszło źle!
Nie, proszę, przestań.
Nie mogę oddychać. Nie mogę myśleć. Nie wiem, ile jeszcze tego zniosę, zanim całkowicie się rozsypię.
– Nienawidzę cię!
Te okrutne słowa są ostatnią rzeczą, jaką słyszę, ostatecznym ciosem agonii, który wyrywa mnie z moich myśli i sprowadza z powrotem do teraźniejszości.
Mrugam gwałtownie, szybko ocierając łzy z oczu. To nie pierwszy raz, kiedy się wyłączyłam, a moja podświadomość zmuszała mnie do ponownego przeżywania tych strasznych, rozrywających serce wspomnień z dzieciństwa.
Para z gorącej wody osiada na szkle kabiny prysznicowej, zamazując widok łazienki w moim wynajmowanym mieszkaniu.
Zamykając oczy, biorę głęboki wdech, po czym powoli wypuszczam powietrze.
Odkąd przyjechałam tu dwie noce temu, te bolesne wspomnienia sprzed czternastu lat znów zaczęły mnie prześladować. Koszmary powróciły i nawet kiedy nie śpię, wciąż odtwarzają się w moim umyśle.
Każdego ranka budzę się oblana potem, wstrząsana dreszczami, walcząc z poczuciem winy i bólem jego ostatnich słów.
Poczucie winy, które niosę od dziecka, wciąż we mnie tkwi, i chociaż zajęło mi to czternaście lat, jestem tu, by naprawić błędy mojej przeszłości. To nie będzie łatwe, wiem o tym.
Będą przeszkody i chwile, w których moje serce może znów pęknąć, ale czekałam na ten czas przez ponad dekadę i teraz się nie wycofam.
Jego słowa powracają na pierwszy plan mojego umysłu ze zdwojoną siłą, a ja zamykam oczy, próbując się uspokoić.
Nienawidzi mnie.
Wciąż będzie mnie nienawidził, a jednak, mimo wszystko, nie potrafię zmusić się, by odwzajemnić tę nienawiść.
Muszę stawić czoła bólowi i przetrwać. Na to zapracowałam. To właśnie przez lata starałam się osiągnąć. Naprawię to, co zostało zepsute, nawet jeśli po drodze zatracę samą siebie.
Chwytając butelkę szamponu, wyciskam odrobinę na dłoń i zaczynam namydlać włosy. Piaskowoblond kosmyki ciemnieją do ciepłego brązu, a ich końce łaskoczą dolną część moich pleców.
Kiedy już się spłukuję, wyłączam prysznic i otwieram drzwi, chwytając ręcznik, który położyłam w zasięgu ręki, osuszam się i owijam nim ciało.
Jak zareaguje, kiedy zorientuje się, kim jestem? Czy w ogóle będzie mnie pamiętał?
Podchodząc boso do lustra, ścieram parę i wpatruję się w swoje blade odbicie, patrząc, jak się zniekształca, aż napotykam płaskie, zimne spojrzenie młodego chłopca, który dręczył moje sny. Twarz chłopca, który tak wiele przeze mnie stracił…
Ściskam wisiorek w kształcie serca, który zawsze noszę na szyi, próbując uspokoić szalejącą burzę, która grozi mi utonięciem.
Jestem tu teraz, tak blisko jego odnalezienia… ale jednocześnie jestem przerażona tym momentem.
– Kataleyo?
Zamieram, kiedy zza drzwi łazienki dobiega mnie głos Valentiny.
– T-tak? – mówię, próbując ustabilizować głos. Drży on tylko nieznacznie, a ja zmuszam się do uśmiechu, chociaż ona mnie nie widzi.
– Wszystko w porządku? Chodzi mi o to, że trochę już tam jesteś.
– Delektowałam się prysznicem! Zaraz wychodzę.
Valentina została przysłana jako mój ochroniarz, czego nie chciałam, ale mój ojciec – Król Alfa – kategorycznie odmówił zgody na to, bym sama leciała z Anglii aż do Portoryko. Szczególnie w świetle dziwnych wydarzeń, które mają miejsce na całym świecie.
Świat staje się niebezpiecznym miejscem i podróżowanie gdziekolwiek w pojedynkę jest ryzykowne.
Tata w ogóle nie chciał, żebym tu przyjeżdżała, mimo że spędziłam kilka lat, przygotowując się do tego. Potrzeba było perswazji ze strony mamy, mojego brata Dantego i mojego kuzyna Leo, żeby w końcu pozwolił mi tu przybyć.
Teraz, kiedy już tu jestem, jestem przerażona, zdenerwowana i podekscytowana jednocześnie.
Wciągając biustonosz i majtki, jeszcze raz przyglądam się swojemu odbiciu. Witają mnie pełne kształty, bardziej obfite niż u przeciętnego wilkołaka. Tam, gdzie ich biodra są wąskie, moje są szerokie. Tam, gdzie ich pośladki to wyrzeźbione mięśnie, moje są miękkie i okrągłe.
Ubieram się w jasnoróżowy strój domowy i przeczesuję szczotką moje długie loki, zanim wychodzę z łazienki.
Valentina siedzi na kanapie z marsem na czele, trzymając w górze swój tablet, na którym widnieje zdjęcie. To profil przystojnego mężczyzny.
– Znaleźliśmy go, Kat. Kurwa, znaleźliśmy go.
Wpatruję się w lekko rozmazany obraz, kładąc dłoń na klatce piersiowej, podczas gdy moje serce boleśnie się zaciska. Wszystkie koszmary powracają na pierwszy plan mojego umysłu, gdy chłonę spojrzenie tych zimnych, prześladujących oczu.
Jego gęste brązowe loki opadają mu na czoło, a ja widzę jego wyrzeźbioną szczękę. Moje serce dudni, kiedy zdaję sobie sprawę, na kogo patrzę.
Chłopiec, w którym zakochałam się w dniu, w którym ochronił mnie przed własnym ojcem.
Alfa Watahy Fuego De Ceniza.






