Danny wziął głęboki oddech i spojrzał na Isabelle. – Nieważne. Pójdę prosić o pomoc mojego tatę.
Danny nie przejmował się ostrzeżeniem Belli, by nie szukać pomocy u rodziny.
Isabelle patrzyła na niego, gdy mówił.
– Gdyby nie ja, Jim nawet by o tym nie wspomniał. A pomijając zakład, wcześniejsze zachowanie Belli naprawdę mnie wkurzyło.
Jim odpisał szybko, a Isabelle stukała w klawiaturę, pisząc z n






