Około 22:00 bar pękał w szwach.
Isabelle i Jim zajmowali lożę, a na ich stole stało już siedem czy osiem pustych butelek.
– Hej, mała. Wygląda na to, że masz mocną głowę. Napijesz się ze mną? Jeśli będę zadowolony, dzisiaj ja stawiam – podszedł chudy facet z fryzurą na jeża, trzymając w dłoni drinka.
Za nim wlokło się siedmiu czy ośmiu kumpli.
Isabelle i Jim nie zwrócili na niego najmniejszej uwag






