Nieważne, czy jest klonem. Nadal jest Isabelle.
– Umieram z głodu, pośpieszmy się – oświadczyła Isabelle.
George podniósł ją z uśmiechem. – Zrozumiałem.
Para wróciła do hotelu, przekąsiła coś, po czym kontynuowała podróż.
Deszcz, który od kilku dni lał nieprzerwanie, nie dawał żadnych oznak słabnięcia.
Zaledwie po załatwieniu nowego zakwaterowania po przeprowadzce na drugi koniec miasta, spędzili






