(Z perspektywy Sebastiana)
Droga powrotna do Watahy Obsydianowego Grzbietu ciągnęła się tak, jakby zajęła dwa razy więcej czasu niż pierwotna podróż do Czerwonej Rzeki.
Z przerażeniem myślałem o tym, że będę musiał wyjaśnić ojcu, iż dwa ważne traktaty zostały zerwane, nie wspominając już o tym, że jeden z jego dobrych przyjaciół zdawał się go teraz nienawidzić.
Miałem też problem z poukładaniem






