(Z perspektywy Sebastiana)
Wychodzę przez drzwi domu watahy z walizką w dłoni, kiedy zatrzymuje mnie matka. No bo jakżeby inaczej.
– Dokąd to się wybierasz? – żąda odpowiedzi.
– Muszę wyjechać na kilka dni, żeby przewietrzyć umysł – rzucam lekceważąco.
– Więc dokąd jedziesz?
– Czy to ma jakieś znaczenie?
– Owszem. Wkrótce zostaniesz alfą tej watahy. Musimy wiedzieć, gdzie jesteś, i musimy mi






