(Z perspektywy Serafiny)
Nawet po tym, jak Brady obiecał, że wyjazd na spotkanie z Sebastianem potraktujemy jako wakacje – i nawet gdy już zgodziłam się pojechać – wciąż próbowałam się wycofać. Nie raz, nie dwa, ale kilka razy. Pod koniec Brady praktycznie musiał odrywać moje palce od słupków łóżka i nieść mnie, wierzgającą i krzyczącą, na lotnisko. Tylko dzięki wysiłkom Brady'ego i aktywnej zach






