Z perspektywy Aysel
Bez kolejnego słowa wkroczyłam w deszcz, pozwalając, by mnie przemoczył i zmył wahanie przylegające do mojej skóry. Moje zmysły się wyostrzyły. Mój wilczy węch prowadził mnie równie pewnie co oczy, ciągnąc w miejsce, które wskazała Anna.
Boczne skrzydło Posiadłości majaczyło w strugach deszczu. Kiedyś Raya siadywała tam przy oknach na piętrze ze smyczkiem w dłoni, a jej muzyka






