Z perspektywy Aysel
Moje gardło było zdarte, głos uwiązł gdzieś między ludzkim a wilczym. Stałam tam przez kilka uderzeń serca, pozwalając, by szalejąca na zewnątrz burza uderzała w moje zmysły, zanim wreszcie się odezwałam.
"Magnusie... czas wracać do domu."
Dźwięk niesiony przez deszcz i wiatr dotarł do niego. Ta zastygła jak posąg sylwetka – milcząca, nieruchoma niczym trup – drgnęła.
Jego ostr






