Następnego dnia w południe Aysel wstała z ciepłego łóżka; słońce sączyło się przez okna siedliska. Poczuła ostre ukłucie determinacji: nie można zmarnować całego weekendu na lenistwo. Strząsnęła z siebie ociężałość wilczego szczenięcia, które zbyt długo zwlekało w swoim legowisku.
Razem z Magnusem postanowili powłóczyć się po rynkach i ulicach, a ich łapy miękko stąpały po miejskim bruku.
Dla Magn






