Z perspektywy Magnusa
Poranne słońce spływało na miasto niczym stopione złoto, niosąc ze sobą słaby posmak dymu i betonu. Świat pachniał życiem, ale nawet w jego zgiełku moje zmysły wyłowiły znajomy zapach Aysel, skulonej pod kołdrą niczym mały lis, o miękkim i równym oddechu. Ledwie wróciłem z wczesnego patrolu, a czat grupowy Watahy Moonvale znów wybuchnął, sprawiając, że jej telefon wibrował na






