Z perspektywy trzecioosobowej
Deszcz lał się strugami na cmentarz przodków watahy Moonvale. Zapach mokrej ziemi i srebrnego kamienia unosił się w powietrzu – ciężki, duszący.
Głos Alfy Remusa przeciął burzę jak ostrze.
"Na kolana" – rozkazał zimno, a jego ton niósł ze sobą cały ciężar polecenia Alfy.
Aysel nic nie powiedziała.
To był grób wilczycy, która zginęła przez nią.
Zdjęcie na nagrobku było






