Perspektywa Aysel
Oparłam się o pierś Magnusa, owijając palce wokół jego błądzącej dłoni, i posłałam mu moje najbardziej przesadzone, nadąsane spojrzenie.
– Ale mówiłeś, że nie będzie dziś obcych – powiedziałam cichym i słodkim głosem, od którego aż zjeżyła mi się sierść z obrzydzenia. – Założyłam więc, że musi być jedną z wilczyc z rodziny.
Następnie uderzyłam go w pierś – odrobinę mocniej, niż b






