Perspektywa trzecioosobowa
Niski śmiech Magnusa przetoczył się przez Salę Moonvale niczym odległy grzmot – głęboki, chłodny i przepełniony mocą. Zdawało się, że nawet żyrandole zadrżały. W uszach Alfy Remusa i jego syna Fenrira zabrzmiał on jak szept boga, który nie miał w sobie ani krzty litości.
– Cóż więc – mruknął Magnus z ponurym rozbawieniem w głosie. – Skoro to wszystko jest tylko nieporozu






