Z perspektywy Riley
Kończył mi się czas.
Moje ciało przypominało złamany łuk, którego cięciwa była napięta do granic możliwości, gotowa pęknąć. Każdy oddech palił w klatce piersiowej, każdy ruch przeciągał ostrza przez moje żyły. A jednak nie zamierzałam pozwolić, by moje życie dobiegło końca po cichu, niczym świeca zgaszona przez wiatr.
Myślałam o Carmen – jej twarzy wykrzywionej żądzą krwi, dłon






