Rozdział 120: Schronienie
Rhea
Północne wiatry dotkliwie smagają moją skórę, ale nie przestaję biec. Moje płuca płoną, nogi bolą, ale to nie ma znaczenia. Jedyne, co się liczy, to uciec od niego tak daleko, jak to tylko możliwe.
Więź zniknęła.
Ta kobieta – ta wiedźma – ona ją zniszczyła.
Ostateczny, czysty koniec. Myślałam, że to będzie jak wolność. Myślałam, że przyniesie mi ulgę. Ale czuję tylko






