RHEA
Moje wargi drżą na uświadomienie sobie tego, kim mogę się stać. Nie chcę taka być. Kimś oszalałym, kimś obłąkanym. Jest mi doskonale tak, jak jest teraz, i tak właśnie chcę żyć.
– Nie musisz się bać.
Podnosi dłoń i zakłada mi za ucho zabłąkane pasmo wilgotnych włosów.
Moje spojrzenie błądzi po jego twarzy, cieniach, które na niej tańczą, ostrych zarysach szczęki i mroku w jego oczach. Minęło






