RHEA
Obserwuję ją, Casey, a potem obserwuję jego, Arona. Tym razem z drugiego końca pokoju. Nie przestają rozmawiać. Ile można mieć do nadrobienia?
Moje oczy ledwie odrywają się od nich. Nie rozumiem. Jest tu tylu innych ludzi, tylu innych krewnych, więc dlaczego Aron wciąż z nią rozmawia?
A wcale nie pomaga fakt, że Layla zdążyła już wysnuć własne wnioski.
Obserwuję ich.
Sposób, w jaki stoją, jak






