ARON
Marcella kładzie się spać, a ja wciąż stoję przy oknie, dopijając drinka i odstawiając szklankę na bok. Zapadła noc. Na niebie wisi księżyc w pełni, a ja czuję przemożne pragnienie, by się przemienić i pobiec w głąb lasu.
Ale jestem wyczerpany.
Zostawiam szklankę tam, gdzie stoi, i cicho ruszam przez korytarz. To było kilka długich dni, ale wreszcie dobiegły końca. Wszyscy pojechali.
Kiedy do






