Z perspektywy Theresy
I tak po prostu Shannon stała się moją przyjaciółką. Była urocza i delikatna. Nigdy nie poznałam nikogo z tak pogodnym usposobieniem. Czułam się komfortowo w jej towarzystwie.
Dotarłyśmy pod budynek psychologii, a w chwili gdy wchodziłyśmy do środka, jej telefon zawibrował. – Rany! – mruknęła, przewracając oczami. – To moja mama. Muszę odebrać.
– Jasne – odparłam z uśmiechem.






