Z perspektywy trzecioosobowej
Brandon wstał wcześnie rano, nie mogąc dobrze spać. Ze skrzyżowanymi na piersiach ramionami wpatrywał się w tereny watahy w dole. Był podekscytowany, był wściekły, ale nie przestawał snuć strategii. Choć poranek był cichy, jego umysł spowijał chaos. Wiedział, że teraz nadszedł czas, by uderzyć, ale musiał być precyzyjny. Nie mógł pozwolić sobie na błędy.
Kiedy zobaczy






